niedziela, 15 września 2013

Rozdział 1

*30 lat temu*
Siedziałam w TourBusie i patrzyłam na rozmywający się pod wpływem szybkości las, jechaliśmy… nawet nie wiem gdzie. Odwiedziliśmy już tyle miejsc, że nawet nie pytam się dokąd zmierzamy jest mi to po prostu obojętne. W każdym kraju robimy to samo przyjeżdżamy dajemy koncert odjeżdżamy całą filozofia. Nagle Kev wyrwał mnie z zamyślenia:
- Nie zgadniesz gdzie jedziemy po tym koncercie
-Hawaje, Kuba, Madagaskar?-próbowałam zgadnąć- no dajesz Kev , powiedz mi
-Do Polski!- krzyknął mi do ucha
A zapomniałam wam powiedzieć , jestem z Polski. Byłam podekscytowana nie byłam w Polsce od 2 lat szczerze nawet mnie tam nie ciągnęło. Jedyną osobą , dla której chcę tam być to moja ciotka. Po śmierci moich rodziców to ona się mną zajmowała. Jestem jej dużo wdzięczna. Usłyszałam, że ktoś wchodzi do salonu jeśli można tak nazwać pomieszczenie z kilkoma krzesłami i stolikiem. Spojrzałam na chwilę w stronę drzwi był to Justin, tak ten sławny bożyszcza nastolatków  Justin Drew Bieber, którego byłam stylistką. O tym też zapomniałam wam powiedzieć. Gdy skończyłam szkołę od razu pojechałam do kolegi, który mieszka w Nowym Jorku. Jest on reżyserem i w czasie mojego pobytu u niego odbyła się gala na którą go ubrałam. Gdy pytano go kto go o stylizacje on mówił ‘To stylizacja mojej przyjaciółki Jessie McBrown’. Potem zaczęłam stylizować różne gwiazdy takie jak Ariana Grande, Selena Gomez, The Wanted. A 3 miesiące temu zaproponowano mi, żebym była stylistką Justina w Tour Believe i może potem. Dobrze mi zapłacono więc się zgodziłam Bieber był jednym z moich ulubionych artystów, ale potem go poznałam ze złej strony, strony rozkapryszonej gwiazdki, dla której nic nie pasuje.
Cześć- powiedział Jus do całej ekipy siadając.
Heeeeeeej- odpowiedzieliśmy prawie chórem.
Justin oklapł na fotel. Było już widać, że zaraz czegoś ode mnie zażąda, próbuje mnie złamac tak jak innych, aby poczuć trochce władzy. Sława robi straszne rzeczy z ludzmi. Moje przypuszczenia, że Biebs będzie czegos chciał się sprawdziły.
-Jessie przynieś mi kanapkę- powiedział rozkazującym tonem
- Masz łapska to sobie przynieś- odpyskowałam nie miałam zamiaru tego znosić tylko ja z ekipy nie  usługiwałam Justinowi, bo oni boją się o prace. Nie miałam zamiaru się złamać i pozwolić, aby Bieber poczuł nade mną kontrole. Pracowników, którzy pracowali u Justina Biebera każdy zechce,więc prace na pewno sobie jakąś znajde ale nie tak dobrze płatną jak tu.
-Jak dobrze pamiętam jestem twoim szefem i masz robić co karzę!
Tego było już za wiele czułam, że zaraz wybuchnę. Nienawidziłam go.

-Jestem twoją stylistką jak coś ci się nie podoba to możesz mnie zwolnić a jak chcesz to sobie załatw jakąś dziewczynę do kanapek a nie będziesz posługiwał się ekipą ty rozpieszczony bachorze z wygórowanym ego!- powiedziałam to, powiedziałam to. Poczułam się o wiele lepiej. Spojrzałam na Justina był prawie czerwony ze złości, czułam że stracę pracę.













Hej, hej hej, pierwszy rozdział już za nami.Wiem jest roche drętwy ale mam nadzieje, ze następne będą lepsze. Jak zauważyliście akcja toczy się narazie w przeszłości. Nadal szukam osób, które umieją robić naglówki. KOMENTARZE SĄ DLA MNIE BARDZO WAŻNE, GDYZ WTEDY WIEM, ŻE KTOŚ TO CZYTA I JEST SENS DALSZEGO PISANIA. ~@idolsakamyworld 

1 komentarz:

  1. Jest pięknie, ily. -
    -Twoja na zawsze, Dominika xoxoxoxo

    OdpowiedzUsuń